Po tygodniu stosowania w praktyce tego, czego nauczyłam się w weekend jestem naprawdę zadowolona, szczęśliwa i pod ogromnym wrażeniem. Spacery są w tej chwili czystą przyjemnością - czystą w przenośni i dosłownie, w końcu nie mam kieszeni utytłanych psimi smaczkami. Nawet jeśli zdarzy mi się wyjść z obiema na raz to mam luz :) Dota na spacerach bardzo się zmieniła - często spogląda na mnie z własnej inicjatywy, podchodzi do mnie rozmerdana i uśmiechnięta na głaski i mizianko. Wobec innych psów jej zachowanie też się zmienia, coraz łatwiej przychodzi jej ignorowanie ich. Hemi trochę wolniej idzie nauka, ale też daje radę. Za to w innej sprawie są postępy, mianowicie w spokojnym zostawaniu w domu. Mała ma lepsze i gorsze dni, ale ćwiczę z nią i... ze sobą. Flegmatyczne, spokojne poruszanie się po domu, zakładanie kurtki w zwolnionym tempie, wyjście za drzwi, zrobienie kilku kroków, powrót do domu i tak dalej. Po kilku powtórzeniach leży w pokoju i patrzy, co ja robię. Również mówienie do dziewczyn i głaskanie ich, kiedy są podekscytowane nie tylko nie prowadzi do eskalacji tego podniecenia, ale rzeczywiście je uspokaja - klucz leży w tym, jak to robię: spokojnie, powolutku, po cichutku, delikatnie. Więc generalnie WOW, robię coś, co do tej pory uznawałam za błąd i to w dodatku działa :D Przestałam je też nagradzać jedzeniem (w większości przypadków), dzięki czemu nie gapią się na mnie wyczekująco, kiedy tylko proponuję im wspólną aktywność. Oczywiście co kto lubi, ale mnie właśnie o to chodziło. Bomba!
Teraz o chipie. Poszłam dwa dni temu do weterynarza naszego kochanego z danymi psic, żeby wbił je do bazy Safe Animal, a kiedy wczoraj przyszłam w innej sprawie powiedział, że: chip Hemi wszedł bez problemu, ale chip Doty... jest odrzucany jako 'wyrób niemedyczny'. Innymi słowy Dota ma pod skórą podróbkę. Co teraz? Tego chipa nie da się zarejestrować, dwóch (i więcej) nie powinien pies mieć... Trzeba odszukać i wyjąć niedziałający chip (co wiąże się z narkozą) i wszczepić nowy. No cóż, chodzi o bezpieczeństwo mojego psa, więc tak też zrobię. Napisałam do krakowskiego schroniska; odpisano mi, że chipy są prawidłowe i legalne, ale 'safe animal wybrzydza, bo nie są kupione od nich' i polecają rejestrację psa przez stronę schroniska. Do jakiej bazy - tego mi już nie powiedziano. Jakoś to do mnie nie trafia - wet potwierdził moje przypuszczenia, że jest cała masa chipów, które nie pochodzą od Safe Animal i nigdy nie miał problemów z ich rejestracją. Być może jest to jakieś nieporozumienie, być może ktoś miał wygrać przetarg ;) Dywagować można, szkoda tylko, że na tym wszystkim ucierpią zwierzaki. Nie wiem, czy można na miejscu w schronisku sprawdzić, czy chip jest dobry.
Na koniec spostrzeżenie. Gdybym była psem typu 'domowa maskotka' żyjącym z przeciętną rodziną, która ma średnie pojęcie o tych zwierzętach i miała mój obecny temperament - uciekłabym przy pierwszej nadarzającej się okazji. Zupełne niezrozumienie, co psy komunikują i dlaczego zachowują się tak a nie inaczej w danej sytuacji, nieświadome lub celowe agresywne zachowanie wobec nich, traktowanie ich jako zabawkę dla dzieci, ignorowanie potrzeb... A one nadal są przy człowieku, niektóre nie podniosą na niego głosu czy zębów. Niektóre to zrobią, dostają łatkę agresorów i marny ich los. Psy mają niesamowitą cierpliwość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz